Początki znajomości i babeczki …

Mam ostatnio ogromne szczęście do tematów na bloga. Miałem problem z napisaniem wpisu, ale magicznie parę dni temu odezwała się do mnie znajoma, która na jakiś czas przestała totalnie się odzywać. Oczywiście poznała „nowego, cudownego faceta”.

Zauważyliście pewną prawidłowość dotyczącą początków związku i parę standardowych błędów popełnianych przez 90% ludzi? Zawsze mnie rozbrajają zachowania ludzi, którzy zaczynają znajomość z przedstawicielem płci przeciwnej …  Typowe objawy?

Poznajesz nową „fantastyczną” osobę. Oglądamy świat i ją/jego przez różowe okulary. Masa ludzi zapomina i zlewa całkowicie swoich znajomych i przyjaciół, poświęcając czas tylko swojej drugiej połówce.

Pierwszy poważny błąd – ciesz się z nowych znajomości, ale szanuj stare. Pielęgnuj je – bo wbrew pozorom, szanse, że związek rozpadnie się na samym początku są duże – a przyjaciele powinni być dla Ciebie ważni ZAWSZE! Poza tym, warto mieć koło ratunkowe, gdy wszystko trafi szlag. Łatwiej i lepiej przeżywa się rozstanie pijąc whisky z najlepszym przyjacielem / przyjaciółką i mając dobre towarzystwo, niż płacząc samemu/samej w kącie. Skoro my ich zlaliśmy, to zasługujemy na to samo! (Chwała tym, którzy potrafią wybaczać!)

Poznajemy tą Jedyną / tego Jedynego. I zaczyna się popisowy „taniec godowy”. Facet nagle staje się romantykiem, kupuje kwiaty bez okazji, zaprasza na kolację, jest wyrozumiały i stoicko spokojny jak przymierzasz tę dwunastą kieckę w sklepie. Stara się o Ciebie, wysyła masę sms-ów i wiadomości i nie idzie z kumplami na mecz, bo w końcu jesteś ważniejsza.

Ona stroi się, stara, ubiera najlepszą bieliznę, jest uwodzicielska i zmysłowa. Zawsze ma idealnie dobraną biżuterię, nie robi pretensji o mecz w sobotę. Oczywiście też wysyła masę wiadomości, zapala świeczki przed wizytą, piecze babeczki i potrafi przynieść facetowi dobrowolnie jedzenie do pracy.

Taniec godowy, który ma niewiele wspólnego z tym jacy jesteśmy naprawdę. Po paru tygodniach/miesiącach nagle wszystko zaczyna się sypać. On ją zlewa i idzie w piątek wieczorem z kumplami na piwo. Ona się wkurza i nie piecze dla niego babeczek i nie szykuje się na każde spotkanie jak na pierwszą randkę, bo przecież „On się o Nią nie stara, to nie zasługuje”.

Oboje wpadli w tą samą pułapkę i błąd, który zawsze wytykam.

Dlaczego tak wielu ludzi poznając kogoś stara się na 100% i poświęca maksymalną ilość czasu i uwagi drugiej osobie, a po jakimś czasie zaczyna to zlewać? Myślisz frajerze, że jak już ją zdobyłeś, to jest Twoja? Że już nie musisz się o Nią starać, bo jesteście razem? Że babeczki, seksowna bielizna, uwodzenie i całość Jej starań Ci się po prostu należy?

Sądzisz głupia babo, że On już został omotany przez Ciebie i teraz możesz się z Nim widywać mając zwykłe jeansy i pognieciony t-shirt? Że możesz przestać udawać idealną Panią Domu i seksowną Kobietę?

To tak nie działa! Swoimi zachowaniami na początku przyzwyczajacie drugą stronę do pewnego poziomu zachowań z Waszej strony i ma ona prawo ich od Was oczekiwać. To dotyczy i Jej i Jego!

Po jakimś czasie mija okres zauroczenia i otwierają nam się oczy. Do tego dochodzi to, że któraś strona przestanie się aż tak starać, druga stwierdza, że skoro ta pierwsza też nie zachowuje się jak na początku, to ona też nie musi.

I zaczyna się równia pochyła – napędzana przez początkowe oczekiwania, przyzwyczajenia i to że tak naprawdę, podobała się wam autoreklama i poza tej osoby a nie jej prawdziwe zachowanie.

Kiedy ludzie zrozumieją, że nie warto na samym początku znajomości dawać z siebie wszystkiego, bo to zawyża oczekiwania. Na początku nie warto udawać kogoś kim się nie jest, bo nawet jak się kogoś „zdobędzie” to potem będzie wielkie rozczarowanie.

Panowie – takie gesty jak kwiatki, spacer czy kolacja nie powinny być sposobem na ZDOBYCIE Kobiety. Jeżeli nie potraficie z biegiem czasu utrzymywać tego „poziomu” to Ona was zostawi! O Kobietę trzeba się starać cały czas! Kwiatki bez okazji są zawsze miłym gestem. Nie powinniście ich dawać tylko z jakiejś okazji albo tylko na początku znajomości.

Drogie Panie – pamiętajcie, że każdy mężczyzna lubi być uwodzony! Nie starajcie się tylko na początku, róbcie to co jakiś czas niespodziewanie. Nie ma lepszej niespodzianki niż Kobieta ubrana w seksowną bieliznę i koszulę, w szpilkach czekająca w mieszkaniu. Czemu tak wiele z Was robi takie rzeczy tylko na początku? Potem jest już tylko dres i bluza oraz pretensje „czemu tak długo siedzisz w pracy”.

Zdobycie kogoś, nie gwarantuje nam tego, że będzie on z Nami na zawsze, w szczególności jeśli na początku staramy się na 100% a po paru miesiącach juz tylko na 30% bo „on/ona jest juz mój/moja”.

Do tego dochodzi problem opisany na początku. Poświęcanie sobie całego czasu i zapominanie o znajomych powoduje, że nie możemy od siebie odpocząć, a to też jest potrzebne.

Trzeba zrozumieć, że w związek to „Ty” i „Ja”. Każde z Was ma swój świat, swoje pasje, swoich znajomych. Super, jeżeli możecie pasje realizować wspólnie, ale rezygnowanie z czegoś na rzecz drugiej osoby, albo co gorsza zabranianie komuś czegoś co sprawia mu satysfakcję jest głupotą i na dłuższą metę na pewno się nie sprawdzi i doprowadzi do kłótni lub rozstania.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której druga połówka miałaby do mnie pretensje o czas spędzony na treningu siatkówki lub piłki nożnej, albo wysłuchiwania o tym, jak to ja mogłem w piątek spędzić wieczór ze znajomymi przy piwie i konsoli. Oczywiste, że Kobieta zasługuje na moją uwagę i czas i należy go Jej poświęcić, tylko wszystko musi mieć ten złoty środek. Lubisz chodzić po górach albo jeździć na nartach? Spoko jedziemy razem. Ale MUSZĘ mieć też czas tylko dla siebie, gdzie mogę odpocząć od wszystkiego. Czy będzie to wieczór z kumplami, czy mecz, czy po prostu granie w Wiedźmina na konsoli – chcę mieć coś SWOJEGO. Nie można żyć tylko jako „my”.

Bardzo często przez zazdrość druga połówka jest ograniczana. Spotkałem się z przypadkami, gdzie Kobieta, która kocha taniec nie była puszczana na salsoteki przez swojego faceta, bo był on chorobliwie zazdrosny. Gdzie mimo widywania się 4-5 razy w tygodniu Ona miała pretensje o 1 mecz w siatkówkę w tygodniu. Ona chodziła na salsę x czasu zanim poznała Ciebie, a On chodził grać w siatę z tą ekipą przez ostatnie 20 lat co tydzień. I CZEMU nagle macie zmieniać swoje przyzwyczajenia i rezygnować z czegoś co jest dla Was ważne i przyjemne?

Zaufanie! Jak nie ufasz Jej na tyle, że boisz się, że pozna kogoś lepszego na pierwszej lepszej imprezie, to albo jesteś frajerem, który nie potrafi o Nią dbać i zdajesz sobie sprawę, że nie jesteś dla Niej dość dobry, albo masz ze sobą problem psychologiczny. Jeżeli Kobieta jest „normalna”, to o ile zapewnisz Jej wszystko czego potrzebuję – troskę, cierpliwość, rozmowę, zrozumienie i zaspokojenie Jej potrzeb – nie masz się czego bać! Nie będzie ryzykować związku, dla przygodnego seksu z facetem, który może okazać się frajerem. A jak nie potrafisz Jej tego zapewnić to i tak ją stracisz! Bo gdzieś w końcu pozna kogoś, kto będzie się o Nią starał tak jak Ty na początku, a przy dobrym wietrze utrzyma ten poziom na stałe.

To samo dotyczy Kobiet – na początku nie dość, że potrafiłaś gotować mu dobrowolnie jedzenie to jeszcze byłaś jak napalona nastolatka, a teraz ciagle „boli głowa”, albo „nie mam nastroju”? To nie dziw się, że pójdzie gdzie indziej. Potrzeby facetów są prostsze – prawie jak w tym starym sucharze:
„Facet ma dwa uczucia – głodu i pożądania. Jeśli widzisz, że nie ma erekcji – zrób mu kanapkę”!

To duże uproszczenie, ale jest w tym ziarnko prawdy.

Panowie starajcie się o swoje Kobiety cały czas!

Panie nie zapominajcie, że tak jak Wy chcecie, żeby Mężczyzna dbał o Was i się starał, tak samo Wy powinnyście go uwodzić i zdobywać cały czas!

Nie utrudniajcie sobie dalszej relacji przesadzaniem i idealizowaniem samych siebie na początku.

Nie ograniczajcie drugiej osoby. Jeżeli coś jest Twoje – puść to wolno. Jak wróci jest Twoje, jak nie wróci – nigdy Twoje nie było.

Starając się i spełniając potrzeby drugiej osoby, nie musicie się bać zdrady czy porzucenia.

Tekst dedykowany mojej koleżance, która już nie chce dla swojego faceta piec babeczek! 😀