Xbox One – unboxing i pierwsze wrażenia

Nastał ten dzień – napalony jak arab na kurs pilotażu z kartą do bankomatu wpadłem do Empiku po swój egzemplarz Xbox’a One.

Jedynym dostępnym wyborem był ten z FIFA 15 i Forza 5 bez Kinecta. Może to i lepiej – tańczyć, skakać i biegać to moim zdaniem lepiej na żywo, odpowiednio w pubie, na sali, boisku lub w plenerze a nie przed telewizorem.

Z ciężkim (o kurde to aż tyle waży …) kartonem i dużo lżejszym portfelem chciałem ruszyć w celu podłączenia konsoli do TV i odpalenia FIFY z kumplem, ale coś mnie tchnęło i spytałem przezornie sprzedawce:

– „A drugi pad jest w środku?”

– „Do konsoli dajemy tylko jednego pada„.

Tu mi trochę mina zrzedła, bo po co komu konsola bez drugiego pada ale cóż – na pytanie czy mają w Empiku pady odpowiedź była krótka „NIE„.

Więc ruszyłem do ich konkurencji nie dla idiotów i z małym zgrabnym, lekkim pudełeczkiem ruszyłem wreszcie zobaczyć jak owo cudo się sprawuje.

Z dumą postawiłem pudełko i zacząłem rozpakowywać:

Xbox One - Pudełko

Pierwsza myśl? Nie dość, że to ciężkie to jeszcze duuuże, chociaż nie … duże to mało powiedziane – OGROMNE. Za to wyglądem przypomina stary odtwarzacz VHS. Może i to hipsterskie ale we mnie budzi to miłe wspomnienia. Na pewno zapewniono przez to lepsza wentylację i miejmy nadzieje nie będziemy mieli problemów jak na początku poprzedniej generacji konsol z RROD lub YLOD.

Konsola prezentuje się tak:

Xbox One

Po uruchomieniu standard – zaloguj się do swojego konta M$ itp. Darmowe przyznanie 30 dni konta Gold uznam za miły krok marketingowy – tylko czemu trzeba przy tym podawać numery karty kredytowej / płatniczej?

Same menu działa bardzo płynnie i jest połączeniem interfejsu Xbox’a 360 i Windowsa 8. O dziwo łączy ich zalety a nie wady. Duże czytelne ikony, stabilność (o zgrozo! M$ i stabilność?), szybkość działania i subiektywnie bardzo ładne UI.

Po przebrnięciu przez ekrany logowania myśli się już tylko o sprawdzeniu tego co w konsolach jest ważniejsze od ich wyglądu, designu menu i jego sposobu działania –> JAK SIĘ GRA?

Z radością otwieram pudełko z FIFĄ i jakby mi ktoś dał w mordę. Wpisz se Pan kod i czekaj aż się 16GB danych ściągnie na Twoją konsole. Jak się okazało parę minut później te 16GB to nic w porównaniu do Forzy -> 40GB – POWAŻNIE?

No dobra – włączam ściąganie i idę po piwo.

Kilka chwil później pora chwycić pada w dłoń i …
No własnie – nowe pady. Minimalnie zgrabniejsze niż stary kontroler z Xbox’a, wreszcie zlikwidowano przeklęte „koszyczki” na baterie – koniec z tekstami „nie dotykaj koszyczka to się nie będzie pad wyłączać”.

Pady prezentują się tak:

Xbox One - Pad
Pora odpalić FIFĘ!

Po kilkunastu minutach gry pierwsze wrażenia na temat pada – przycisk zmiany zawodnika „LB” ma zupełnie inna kulturę pracy. Przy pierwszych zmianach zawodnika strasznie to wkurzało, ale po 3 meczu się przyzwyczaiłem. Do teraz (jakieś 4-5h grania) mogę powiedzieć ze lekko irytuje mnie tylko jedna rzecz – kanciaty przycisk RT od którego w moim przypadku boli palec wskazujący.

 

Ogólnie samą konsolę oceniam na 9/10.
Pad zdecydowanie wygodniejszy od PS4, może i konsola jest słabsza co do mocy obliczeniowej, ale w grafice jak na razie nie widać wyraźnych różnic. Poczekamy na kolejne produkcje i będziemy porównywać.

W następnym odcinku pojawi się opinia na temat FIFY i Forzy 🙂


Mateusz „Corwin” Kaczmarczyk